Czy byłeś, byłaś kiedyś na indywidualnej sesji z wizażystą? Może brałeś, brałaś udział w szkoleniu, które miało na celu ukształtowanie Twojego wizerunku, odkrycie niepowtarzalności Twojego stylu? Jeśli tak, to zapewne wiesz, jak bardzo to pomaga w poprawieniu samooceny, w budowaniu relacji na każdym poziomie, począwszy od relacji z Bogiem, następnie z najbliższymi, potem w środowiskach pracy, wspólnotach itd.

Jeśli jeszcze nie, to zapraszam Cię w podróż do odkrywania swojego wizerunku i swojej tożsamości. Podkreślam tę bardzo ważną kwestię: tutaj chodzi o Ciebie! Nie chodzi o to, jak mogłoby być z Tobą, ewentualnie o wykreowanie kogoś pod konkretne zapotrzebowanie. Na przykład, wymyśliłeś (-łaś) sobie, że teraz już się zmienisz, bo poprzednia wersja Ciebie jest już passé. Planujesz na przykład zmianę pracy i chcesz dopasować się do wyobrażeń o posadzie, która Cię interesuje. Na dłuższą metę to tak nie działa.

Jest tak wiele różnych czasopism o modzie i trendach, liczne programy telewizyjne opisujące szczegółowo, jak się ubierać, dużo książek o tej tematyce - a jednak okazuje się, że nie bardzo wiemy co z tego wybrać. Gubimy się w natłoku tych informacji i w efekcie nasza sytuacja nie zmienia się. Wydaje nam się, że jest to sfera życia, bez której można się obejść, więc odpuszczamy.

Tymczasem w odkrywaniu własnego wizerunku chodzi o to, aby dowiedzieć się czegoś na swój temat. Zastanów się, ile jest osób w Twoim otoczeniu, o których możesz powiedzieć, że mają swój styl? Taki jedyny, niepowtarzalny, który charakteryzuje tylko tę osobę? Czy wiesz, że aby być wiarygodnym w tym, co masz do przekazania innym ludziom, ważna jest w ok. 52% prezentacja wizualna, w 7% to, co mówisz - a resztę stanowią inne czynniki (podaję za amerykańskimi badaniami)? Jednym słowem, to, co mówimy, będzie przyjmowane z akceptacją przez inne osoby, gdy nasz wygląd zewnętrzny, mowa ciała i inne elementy będą spójne ze sobą.

Zróbmy takie założenie, że nasz wizerunek, który właśnie chcemy odkryć, ma funkcjonować przez wiele lat, a nie tylko kilka sezonów. O tym, że pomogą nam w tym także trendy mody, postaram się przekonać Cię w następnych artykułach.

Bóg, oglądając swoje dzieło, człowieka, z zadowoleniem stwierdził, że jest bardzo dobry. Zaprojektował Ciebie z pieczołowitością i dbałością o każdy szczegół, bez pośpiechu. Każdy z nas jest wymyślony jako doskonała harmonia tego, co jest w naszej duszy, psychice i ciele. Każdy z nas otrzymał inny zestaw cech, talentów i w związku z tym - także jedyne w swoim rodzaju zadanie do wykonania.

Czy w takim razie Bóg, który tworzy tak wielkie i doskonałe dzieła, jak choćby naszą Galaktykę, mógł swoje stworzenie wymyślić inne w środku niż na zewnątrz? Czy ktokolwiek z nas może mieć różne predyspozycje duchowe, psychiczne od tych fizycznych? Żadną miarą! Jestem przekonana, że to, jak wyglądamy, czyli nasza sylwetka, wzrost, linie twarzy, kolor skóry, włosów, oczu i połączenie tych barw między sobą, jest podpowiedzią do tego, co jest w naszym wnętrzu. A to, co nie jest spójne, co nie tworzy harmonii z naszymi cechami fizycznymi, należy odrzucić jako zapożyczoną wersję od kogoś innego. Zdarza się, że chętnie odwzorowujemy na sobie coś, co bardzo nam się podoba i stwierdzamy, że jest piękne - tylko, że to nie nasze piękno, lecz piękno innej osoby. Aby odnaleźć to, co jest moje i tylko moje, potrzebujemy do tego drugiego człowieka i żywej z nim relacji.

Piękno, jak twierdzi Hans Urs von Balthasar, "jest odblaskiem prawdy i dobra". Pamietam doskonale, jak w moich poszukiwaniach piękna odkrywałam ten fakt. Otóż, kilkanaście lat temu, na spotkaniach z klientami, czasem podczas szkoleń grup, zdarzały się takie momenty, gdy wspólnie odkrywaliśmy u konkretnej osoby "coś", co było prawdą, ponieważ wszyscy jednogłośnie się z tym zgadzaliśmy, było dobre, ponieważ wydobywało to "coś" i stawiało to na pierwszym planie. Wtedy te słabsze strony odchodziły gdzieś w tło. To "coś" było piękne, ponieważ budziło to w nas wszystkich uczucie zachwytu, zarówno w osobach, które to odkrywały, jak również w osobie, w której piękno było odkrywane. Owo niespotykane odczucie jednocześnie piękna, prawdy i dobra w jednym powodowało w nas uczucie szczęścia i wiązało się z doświadczeniem zmysłowym, które chciało się powtarzać jak najczęściej. Uwielbiałam momenty, kiedy ono się pojawiało, było niesamowitą motywacją, by odkrywać piękno wciąż i wciąż...

Proponuję Ci teraz takie ćwiczenie. Przypomnij sobie jakieś wydarzenie w Twoim życiu, które miało miejsce podczas spotkania z inną osobą, lub osobami, gdy w efekcie Waszego spotkania nagle zdaliście sobie sprawę, że "to" jest prawdziwe, dobre i piękne. Usiądź wygodnie i postaraj się przywołać w pamięci to odczucie.
Bóg, który jest miłośnikiem życia, jak mawia mój mentor, ks. Krzysztof Wons, pragnie być razem z nami. Jego atrybutami są Prawda, Dobro i Piękno. To moje doświadczenie doprowadziło mnie do tego, że nie zamieniłabym tego, co robię, na nic innego. Kiedy zdarzyło Ci się coś takiego? Co wtedy robiłeś, robiłaś?