Nasza planeta Ziemia, oglądana z wysokości, bywa nazywana „zieloną wyspą”. Można zatem powiedzieć, że żyjemy wśród zieleni – oczywiście patrząc z perspektywy kogoś, kto obserwuje nas z bardzo wysoka. A kolory przemawiają wyraźnie do naszych zmysłów, zresztą podobnie jak dźwięki i płynąca z harmonii dźwięków muzyka. Czego zatem z teorii o oddziaływaniu barw na psychikę ludzką możemy się dowiedzieć o zieleni?

Otóż, jest to kolor kojarzący się z odpoczynkiem, odprężeniem, poczuciem równowagi. Już samo przebywanie na łonie natury, wśród zieleni, doskonale wpływa na nasze samopoczucie.

Aby powstał kolor zielony, należy zmieszać ze sobą dwie podstawowe barwy: niebieski i żółty. Niebieski – to kolor zaufania, dobrej współpracy w zes-pole. Żółty – kojarzony jest z kreatywnością, dobrze jest używać go zwłaszcza wtedy, gdy mamy jakiś nowy projekt do wymyślenia.

Sytuacja wygląda więc tak, że oba te kolory są pełne twórczej energii i niosą ze sobą możliwość ciągłych zmian. Tymczasem z ich połączenia powstaje zieleń, w której mamy odpoczywać... Jak to jest możliwe?

Spróbujmy zatrzymać się na chwilę i ogarnąć rzeczywistość, którą mamy wokół siebie, aby nie zawieść zaufania, bliskich nam osób (niebieski) i do tego włączyć podobną porcję twórczej energii (żółty). Może się uda, że i my sami, i przestrzeń wokół nas stanie się bardziej spokojna...?

Rozpocznijmy od sytuacji, w której aktualnie się znajdujemy. Wiemy, co mamy do zrobienia w najbliższej przyszłości. Na bieżąco poddajemy Bogu każdy pomysł i każdą czynność. Wierzymy, że Pan Jezus w razie rozbieżności w planie Bożym i planie naszym, skoryguje nasze działania, przemawiając do każdego z nas w tylko Jemu wiadomy, pełen miłości i cierpliwości sposób.

Teraz wykonajmy ćwiczenie proponowane często na warsztatach zarządzania czasem i uporządkujmy nasz plan działania. Na kartce wypiszmy 30 spraw, które mamy aktualnie do załatwienia. Na przykład: mamy zadzwonić do kolegi, napisać sprawozdanie, ugotować zupę, przygotować referat itd. Wypisujemy wszystko, o czym teraz myślimy i czego staramy się nie zapomnieć.

Następnie podejmujemy decyzję, co zrobimy z każdą naszą sprawą:
- jeśli jest zbędna - skreślamy ją;
- jeśli zajmie mniej niż dwie minuty - załatwiamy ją;
- jeśli powinien się tym zająć ktoś inny - przekazujemy ją.

Jeśli musimy się tym zająć sami, zaznaczamy na kartce literkami lub kolorami:
A – Pilne i ważne – obowiązki ujęte w planie dnia, zwłaszcza te, które są priorytetowe, ponieważ prowadzą nas do osiągnięcia wyznaczonego celu.
B - Pilne i mniej ważne - jeśli coś nie jest A i nie zmieści się w dzisiejszym planie dnia, wpisujemy w kalendarz, wyznaczając datę wykonania.
C – Ważne, ale nie pilne - zapisujemy w wyznaczonym miejscu do zaplanowania.

Do zapisywania możemy także używać małych karteczek, które przylepiamy na komputerze, w notatniku, czy w takie miejsca, do których zaglądamy dość często. To nam pomaga w rozluźnieniu się, ponieważ nie mamy już zajętego umysłu myśleniem o milionie spraw do załatwienia. Zajmujemy się spokojnym załatwianiem ich po kolei. 

Ważna jest także kolejność zajmowania się naszymi zadaniami. Zaczynamy od tego, co jest dla nas najtrudniejsze. Pokonanie najtrudniejszej rzeczy na początku zmotywuje nas do dalszego działania.

Wieczorem, na przykład podczas rachunku sumienia, patrzymy co udało nam się wykonać. To, czego nie udało się zrealizować, przepisujemy na kolejny dzień lub ustalamy inny realny termin załatwienia sprawy.

Jeżeli w ciągu dnia zrobimy wszystko, co zaplanowaliśmy i pozostał nam czas do dyspozycji, nie dokładamy sobie obowiązków, lecz traktujemy to jako nagrodę i robimy w pozostałym czasie to, co sprawia nam przyjemność i przy czym odpoczywamy.

Podsumowując, ważna jest kolejność podejmowanych przez nas działań: najpierw rozmowa z Bogiem, następnie duża kartka duża z naszymi sprawami (raz w tygodniu) i mniejsze karteczki (codziennie). Po pewnym czasie będziemy chodzili po „zielonej wyspie”, wypoczęci pośród mnóstwa zajęć.