Czy styl można odziedziczyć po przodkach, czy też należy go samemu wypracować?

Na ile styl powiązany jest z naszą tożsamością?

Czy mamy pełną swobodę i radość z wyrażania siebie za pomocą gestów ciała, mowy, wizerunku?

 

Bardzo ważne jest to, co wynosimy z domu. Na przykład tak zwana kindersztuba, to wartość nie do przecenienia, a nabywana w domu rodzinnym. Jeżeli mamy wątpliwości, bądź czegoś nam jeszcze nie dostaje w tym temacie, mówiąc językiem współczesnym należy się „ogarnąć”. I bez wątpienia jest to jeden z ważniejszych elementów nadających swobodę i lekkość nam samym.

Jeżeli zastanowimy się nad elementami, z których składa się nasz styl, to okazuje się, że nie mamy zbyt dużego marginesu na zmiany w tym zakresie.

Zupełnie coś innego oznacza kreowanie wizerunku pod potrzeby chwili, czym w tej rubryce w ogóle się nie zajmujemy, a inną sprawą jest odkrywanie siebie, w dłuższej perspektywie. Chodzi o odkrywanie stylu i swojej tożsamości. Takie działanie przyniesie nam w perspektywie zdecydowanie większe korzyści.

A teraz najważniejsze elementy, które składają się na nasz styl:

- Nasza fizyczność - to jakiego jesteśmy wzrostu, jaką mamy figurę, typ kolorystyczny, charakterystyczne linie twarzy, czy też coś w naszej sylwetce, co nas wyróżnia.

- Mowa ciała - nasze gesty, sposób poruszania się, to jak siedzimy, chodzimy. To jak unosimy brwi, przechylamy głowę...

- A gdy zabieramy głos, ważną sprawą jest to, w jaki sposób sposób mówimy. Czy i w jaki sposób modulujemy głosem.

- Nasz ubiór, fryzura, ewentualnie makijaż, jest tylko dopełnieniem tego, o czym tutaj mówimy.

Jeśli te wszystkie elementy są ze sobą spójne, to bez wątpienia należymy do tej grupy, o której mówi się, że ma swój styl.

A jaki ma on wpływ na naszą wiarygodność w relacjach z innymi ludźmi?

Badania wykazują, że na naszą wiarygodność w oczach ludzi w ok. 65 % do 75% składa się mowa ciała, ok. 20% stanowi to, w jaki sposób się wypowiadamy, a dopiero w 8 % ważne jest to, co mówimy. Jeśli te wszystkie elementy wzajemnie się dopełniają, to jesteśmy osobami wiarygodnymi.

W jaki sposób można osiągnąć taką spójność? Przy ogromnej ilości poradników, podręczników właściwych wzorców, programów telewizyjnych, okazuje się, że nie bardzo wiemy, które informacje mogą dotyczyć naszej osoby.

Chyba, że mieliśmy szczęście wychować się w domu, podobnym do domu Świętego Józefa, gdzie każdy ze swobodą i wolnością mógł wykonywać to, co do niego należało. Gdzie były jasno określone zasady postępowania, przestrzegane przez wszystkich bez wyjątku.

Zazwyczaj jednak mamy na sobie zapożyczenia od osób, które spotkaliśmy w różnych okolicznościach. Coś nam się u nich spodobało i chcieliśmy też tak samo, więc naśladujemy na przykład jakiś gest, sposób mówienia, ubrania. Zdarza się, że bardzo się nam spodobała u kogoś jakaś umiejętność, wiedza.. I tak doklejamy na siebie te zdobycze nie zastanawiając się zbytnio, czy to jest zgodne z nami, z naszą tożsamością, z celem, do którego zmierzamy.

Te nasze „doklejki” są największą przeszkodą w dotarciu do nas samych.

Potrzebujemy je wszystkie poodklejać, aby wrócić do tego, co nas w sposób prosty i jednoznaczny określa.

Sposobem na odkrycie siebie jest relacja z drugą osobą, a najlepiej z grupą osób. Potrzebujemy do tego siebie nawzajem.